Czego wymagam od siebie?
"Nie ma równin w królestwie miłości: albo człowiek się wznosi, albo spada."
- Fulton J. Sheen
Zapominam czasami, że na świecie są jeszcze inne osoby, oprócz mnie i zatracam się w myślach, marzeniach, pragnieniach, Nie jestem idealna, bardzo mi do tego daleko. Tym bardziej, że i z poziomem samooceny bywało różnie. I wiem też, że Szatan jest oskarżycielem i to on sprawia, że czujemy się źle ze sobą. Wpadamy ze skrajności w skrajność: od zapatrzenia w siebie do obwiniania się za całe zło tego świata.
Od niedawna uczę się kontrolować te złe emocje w sobie. Znalazłam Miłość, która daje mi poczucie wartości i wzmacnia mnie w moich postanowieniach. A jednocześnie wymaga ode mnie tak wiele. Jeszcze nie jestem gotowa, by z dnia na dzień porzucić dawną siebie i stać się zupełnie nową osobą, chociaż bardzo bym chciała.
Stawiam sobie cel: być lepszą od siebie z wczoraj i wskazywać innym, jak nie popełniać moich błędów. To nic złego. Nie chcę być jak każdy. Nie chcę żyć w socjalizmie, gdzie każdy jest równy, każdy ma te same prawa i obowiązki, to nie jest możliwe. Chcę być przede wszystkim wierna temu, w co wierzę.
Każdy z nas rodzi się w innej rodzinie, w innym domu, innego dnia. I chociażby to sprawia, że nie ma dwóch identycznych osób. Choćbyśmy byli podobni fizycznie lub mentalnie, to nie będziemy tacy sami. Tego współczesny świat nie chce zaakceptować. Z racji tego, skąd pochodzimy i jaka jest nasza droga życiowa, mamy inne obowiązki, doświadcznie, problemy, ale i nasza radość nie jest taka sama. Skąd zatem pomysł, że można doprowadzić do modelu, w którym wszyscy ludzie będą równi? Słyszałam kiedyś o propozycji równych zarobków dla wszystkich. Naprawdę, nie pomyślałabym, że ktoś mógłby to wymyślić. Kasjerka w sklepie i właściciel przedsiębiorstwa, które zatrudnia 100 osób mają dostać te same pieniądze? Ich praca jest inna, mają inny wkład w społeczeństwo. Przedsiębiorcy, który zapewnia pracę kolejnym ludziom należy się nagroda za to, że daje innym możliwość pracy i buduje polską gospodarkę.
Oczywiście, nie zmienia to faktu, że okazywanie ludziom szacunku jest niezbędne. Każda praca jest ważna i należy znać jej wartość i mieć świadomość tego, że gdyby nie sprzątaczka w szkole, to byłoby w niej brudno. Szanuję ludzi nie za to, jaką pracę wykonują, ale za ich zaangażowanie i szacunek do powierzonego stanowiska.
Dlatego sama od siebie wymagam, bym moją pracę wykonywała z coraz większym zaangażowaniem, pamiętając o ludziach, których w mojej pracy spotykam. Wymagam od siebie większego opanowania, podejmowania słusznych decyzji, dziękowania za to, co mnie spotyka i przyjmowania z pokorą tego, co sprawia ból a na co nie mam wpływu. Jeśli jednak mogę poprawić sytuację własną lub innych ludzi, staram się angażować w działania na rzecz społeczeństwa. Rozsądne podejście do własnych umiejętności jest niezwykle ważne. Ale nade wszystko, ważna jest wola Boża.



Mądrze prawisz.
OdpowiedzUsuń"Słyszałam kiedyś o propozycji równych zarobków dla wszystkich. Naprawdę, nie pomyślałabym, że ktoś mógłby to wymyślić." ... przez lata PRLu jak mantrę powtarzano zwrot "a żołądki jednakowe" i wtedy nie było to takie głupie - w warunkach realnego socjalizmu u gospodarki planowanej, w przedsiębiorstwie państwowym nakład pracy był podobny, choć zróżnicowanie rzecz jasna duże. Ten sposób myślenia, kołacze się do dziś w wielu głowach.
Pozdrawiam
Maciej
Czasami jest tak, że ludzie chcą przedobrzyć a tylko szkodzą :)
OdpowiedzUsuńp.s. Dziękuję za odwiedziny!