Szuflady pamięci
Moje myśli nie zawsze są poukładane. Powiem więcej - są stosem nieprzyzwoicie wymieszanych słów, zdań, pragnień, z których nauczyłam się wyciagać wnioski.
Tego działania nauczył mnie mój mężczyzna. Do tej pory upychałam każdą pozyskaną informację i upychałam je gdzieś w przestrzeni mojego umysłu bez większego zastanowienia i logicznego porządkowania. On nauczył mnie tego, że nasze wiadomości musimy sobie układać. Do jednej szufladki to co jest nam teraz potrzebne, do drugiej - to, co dość często jest nam potrzebne, do trzecie - to co jest nam potrzebne bardzo rzadko. Czwartej szufladki nie ma. To kosz na śmieci, do którego wrzucamy to, co nam się nie przyda i trzeba pamietać, żeby ten kosz systematycznie opróżniać, żeby niepotrzebnie nie zaśmiecać własnego mózgu.
Są jednak sprawy, którymi warto się zainteresować nawet, jeśli wydaje nam się, że są mało istotne Otóż uważam, że każy Polak powinien wiedzieć, co w polityce piszczy głosować według własnego uznania. Informacje o sprawach geopolitycznych, politycznych i historycznych wkładamy do pierwszej i drugiej szuflady, bo nigdy nie wiemy, kiedy nam się przydadzą. I być może zabrzmi to teraz jak jakaś agitacja wyborcza, ale NIGDY NIE GŁOSUJ NA MNIEJSZE ZŁO! Dlaczego? Bo ono nie istnieje, zło jest złem.



Komentarze
Prześlij komentarz